2011.09.12-18 - Nawiązanie współpracy ze szkołami na Ukrainie.


  1. Liceum Transportu Kolejowego w Zdołbunowie
  2. Liceum Lingwistyczne we Lwowie
  3. Liceum Wojskowe w Mukaczewie
Delegacja nauczycieli wraz z dyrekcją szkoły w dniach 12-18.09.2011 odbyła wizytę w szkołach ukraińskich. Wizytę rozpoczęto w Zdołbunowie, mieście w okręgu rówieńskim, w Liceum Transportu Kolejowego. Delegacja uczestniczyła w prezentacji szkoły i regionu, uroczystej akademii oraz wzięła udział we wspólnej radzie pedagogicznej, a dyrektorzy szkół - Bożena Kaśków i Rusłan Szewczenko podpisali międzynarodową umowę o współpracy szkół w obecności przedstawicieli władz miasta, regionu i konsulatu.
Drugą wizytowaną szkołą, było Liceum Lingwistyczne we Lwowie. Tu dzięki nawiązaniu współpracy na seminarium kontaktowym w Krzyżowej możliwe stało się również podpisanie partnerstwa o współpracy i wymianach młodzieżowych.
Po intensywnych rozmowach, wymianie pomysłów i planów Bożena Kaśków, Andrzej Gabryelów, Nelya Chornobyl, Andrzej Gawroński, Maksymilian Jankowski i Agnieszka Gołębska-Tracz udali się ze Lwowa na Zakarpacie do Mukaczewa. Tu przyjazd był również możliwy dzięki nawiązaniu współpracy na seminarium w Krzyżowej. W Liceum Wojskowym delegacja spotkała się z gronem pedagogicznym, uczestniczyła w prezentacji placówki a dyrektorzy placówek podpisali umowę o wzajemnej współpracy. Wizyta była bardzo intensywna, w ciągu tych kilku dni delegacja pokonała 2500 km.
Już w październiku rozpoczną się wymiany uczniów. Dzięki podpisanym umowom możliwe będą zarówno wymiany dwu - jak i wielostronne między Zespołem Szkół Technicznych a ukraińskimi szkołami.

Wyjazd był możliwy dzięki uprzejmości Burmistrza Skwierzyny Pana Tomasza Watrosa, który udostępnił na wyjazd bus miejski.

FOTO GALERIA - wizyta na Ukrainie

2012.05.04 - 11.05 Polsko - ukraiński projekt "Wspólne korzenie - wspólna przyszłość"


W dniach 4.05 - 11.05.2012 w Zdołbunowie odbył się polsko - ukraiński projekt "Wspólne korzenie - wspólna przyszłość" w ramach programu "Młodzież w działaniu". Projekt ten miał być przede wszystkim nauką poszanowania różnorodności kulturowej i budowania tolerancji. Wizyta u naszych partnerów z Ukrainy dała możliwość choć częściowego zapoznania się z tradycją i kulturą tego bliskiego sąsiada. Choć podróż była długa, wyczerpująca i monotonna, przebiegła szczęśliwie. Nasi ukraińscy partnerzy ze Zdołbunowa, mimo że musieli na nas czekać dłużej, niż było to zaplanowane, zgotowali nam bardzo serdeczne przywitanie. Od pierwszych chwil poczuliśmy się niemal jak u starych, dobrych przyjaciół. Ledwie zdążyliśmy się położyć, a już trzeba było wstać, bo w perspektywie był dzień pełen niespodzianek. Najpierw czekała nas wycieczka po szkole i internacie. Byliśmy pod niemałym wrażeniem warunków, jakie tam panują. Staliśmy się też atrakcją trwających akurat w liceum Drzwi Otwartych.

czytaj więcej.../zwiń

Kiedy część oficjalna dobiegła końca, czekały nas zajęcia integracyjne. Wspólnie z naszymi koleżankami i kolegami bawiliśmy się na świeżym powietrzu przy grach i zabawach ruchowych. W atmosferze zbliżającego się Euro rozegraliśmy też wspólny mecz piłki nożnej, który oczywiście wielkodusznie pozwoliliśmy wygrać gospodarzom. Potem wyruszyliśmy poznawać miasto. Dziwnym zbiegiem okoliczności interesowały nas przede wszystkim sklepy, chociaż do kilku ciekawych miejsc także udało nam się dotrzeć. Kolejne dni upłynęły nam przede wszystkim na jeżdżeniu. Podążając śladami Sienkiewiczowskiej Trylogii, mogliśmy zobaczyć miejsca historycznie ważne zarówno dla nas, jak i dla Ukraińców, miejsca naszej wspólnej historii. Żeby lepiej wczuć się w atmosferę miejsc w autokarze obejrzeliśmy "Pana Wołodyjowskiego" i "Ogniem i mieczem". Gdybyście jednak zapytali niektórych z nas, o czym to było, wielu z pewnością miałoby trudności z odpowiedzią. Największe wrażenie zrobiły nas twierdze w Kamieńcu Podolskim i Chocimiu, a najbardziej podobało nam się to, że mogliśmy sami je poznawać. Zdobywaliśmy więc mury, obchodziliśmy komnaty, a gdy już mięliśmy wracać do Zdołbunowa znalazła się chwila czasu na rozegranie meczu siatkówki parkingowej i, chociaż kierowca krzyczał na nas, gdy piłka nie wiadomo czemu, uderzyła w szybę, zupełnie przypadkiem, wracaliśmy szczęśliwi. Długie godziny w autokarze spędziliśmy wesoło. Udało nam się zorganizować wspólne polsko-ukraińskie śpiewanie. Poznaliśmy kilka tradycyjnych ukraińskich pieśni, a Ukraińcy kilka polskich, choć najlepiej wszystkim wychodziły "Hej, sokoły". Kolejnego dnia z kolei hitem wśród Ukraińców była słynna polska pieśń ludowa "Żono moja". Kolejnego dnia mieliśmy zwiedzić Zbaraż i Wiśniowiec, ale z przyczyn niezależnych od nas, dotarliśmy tylko do Zbaraża. Pogoda tego dnia nie dopisywała, więc i humory wszystkich, tak znakomite w dniach poprzednich, nieco przygasły. Wszyscy byli też zmęczeni długa jazdą, ale udało nam się jakoś szczęśliwie zapoznać się z twierdzą zbaraską. No cóż, nie wyglądała, jak ta, pokazana w filmie. Punktem kolejnego dnia był Lwów. Ponieważ akurat na Ukrainie świętowano Dzień Zwycięstwa, nie udało nam się wjechać do centrum, ale do pecha już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Z chęcią za to spacerowaliśmy po alejach Cmentarza Łyczakowskiego, odnajdując w nim coraz to słynniejsze polskie nazwiska. Odnaleźliśmy między innymi grób Marii Konopnickiej, Gabrieli Zapolskiej czy Seweryna Goszczyńskiego (też nie wiedzieliśmy, kto to był, ale okazało się, że jednak ktoś ważny). Wrażenie zrobił na nas również Cmentarz Orląt Lwowskich. Zaszokowani oglądaliśmy groby tak młodych ludzi, którzy zginęli, broniąc Lwowa. Potem jednak nastroje się poprawiły, może dlatego, że wyszło słońce i mogliśmy zakosztować trochę kolorowej sklepowej rzeczywistości w ukraińskim centrum handlowym, niedaleko którego położony jest też stadion na Euro 2012, który mogliśmy zobaczyć. Potem czekała nas już tylko droga powrotna do Zdołbunowa i świadomość, że kolejny dzień, to pożegnanie i podróż z powrotem w polskie progi. Nie dano nam jednak spokoju, bo do późnych godzin nocnych męczyliśmy się nad zadaniem sporządzenia pamiątkowych antyram. Dzień wyjazdu przywitał nas upalnie. Oficjalnie pożegnaliśmy się, spakowaliśmy nasze bagaże i ruszyliśmy do Polski. Zahaczyliśmy po drodze o Klewań - miasteczko ważne dla mieszkańców Skwierzyny, ponieważ z niego dotarł do miasta cudowny obraz Matki Boskiej Klewańskiej, który jedna z mieszkanek, Stanisława Basaj, wywiozła ze sobą. Nawet długie godziny oczekiwania na granicy nie zdołały popsuć nam humorów, bo wreszcie mogliśmy nacieszyć się polskim zasięgiem. Telefony komórkowe prawie się gotowały od nadmiaru rozmów, które wreszcie mogły trwać dłużej niż minutę. Kiedy wjechaliśmy wreszcie w gościnne ojczyźniane objęcia, uświadomiliśmy sobie w pełni, że te nasze polskie kochane drogi, na które wszyscy tak narzekają, to nic w porównaniu do ukraińskich. Długie godziny spędzone w trasie, spowodowały, że my na warunki drogowe w Polsce już złego słowa nie powiemy. Z pewnością jednak długo będziemy wspominać tę wizytę, bo bez wątpienia bardzo nam się podobało. Polecamy wszystkim! Korzystajcie z projektów, bo naprawdę warto!